Obserwatorzy

czwartek, 5 czerwca 2014

Woda termalna Uriage.

Witajcie kochane !
Dzisiaj zapraszam Was na recenzje produktu, który skradł moje serce od pierwszego użycia. 
Produkty do pielęgnacji twarzy wybieram ostrożnie, choć często się zdarza że pomimo świetnych recenzji, dany produkt jest dla mojej cery nie odpowiedni. Ale w dzisiejszym poście przeczytacie jak z dnia na dzień woda `termalna Uriage , skradła moje serce i pozostanie w mojej pielęgnacji już na stałe. 

Czym jest ogólnie wody termalne ? Są to wody podziemne których temperatura jest wyższa niż  średnia temperatura otoczenia. Są to  wody podziemne,bardzo głęboko osadzone, wydostając się płynąc  przez rożne warstwy ziemi  nabierają różnych dobroczynnych składników , pierwiastków które znajdują się w wodzie, i które możemy wykorzystać na naszej twarzy. 






Słyszałam wiele opinii na temat wód termalnych, że to zwykła woda, wiec po co wydawać pieniądze na wodę która u wielu nie robi nic. Jednak żeby stwierdzić czy woda działa, trzeba na prawdę docenić jej działanie kiedy nasza skóra na twarzy jest :
  • podrażniona 
  • po zabiegach kosmetycznych w celu złagodzenia podrażnień
  • po opalaniu, kiedy skóra jest czerwona 
  • kiedy potrzebujemy odświeżenia podczas upałów
  • ulga po ukąszeniu komara 
Na moim przypadku opiszę dlaczego wielbię tą wodę. Moja cera jest teraz bardzo wrażliwa, skłonna do notorycznych podrażnień, krostek ropnych, które pękają i są podrażnione. 
Codziennie rano, w ciągu dnia ( nawet kiedy mam makijaż ) i wieczorem spryskuję twarz wodą termalna. 
Gdy psikam , moja buzia czuje wielką ulgę. staje się ukojona oraz odświeżona. 
Wodę termalną stosuję jako tonik, ponieważ woda ta to tylko woda, która zawiera składniki mineralne i nie jest w stanie podrażnić nawet najwrażliwsza cerę. 

Woda odświeża, pomaga zapobiec przesuszeniu, oraz działa łagodząco na naszą cere. Jestem pewna że dla osób które mają problemy skórne, wrażliwe cery woda termalna będzie zbawieniem.
Sądzę że każda cera była by zadowolona z dodatkowego, naturalnego odświeżenia, i nawilżenia dlatego polecam ją każdej kobiecie. Nawet moja mama, polubiła ta wodę po zabiegu kosmetycznym nakuwania mezoterapią igłową, kiedy pojawiły się brzydkie sińce na udach. Dlatego ta woda spiszę się do wszystkiego, nawet do tworzenia maseczek z glinek, spryskując twarz podczas trzymania na twarzy np. spirulinę , efekt jest jeszcze większy ,  Ponadto jest to jedyna woda izotoniczna na rynku, która nie ma potrzeby osuszania po zastosowaniu. 

Szczerze polecam tą wodę , dla mnie jest ona kosmetykiem TOP. Zawsze zostanie ze mna w mojej codziennej pielęgnacji.

Ceny są różne, najlepiej szukać na promocjach. Regularna cena na Doz.pl 150 ml. 29 zł. 300 ml. 64.29 zł. Dlatego polecam zakup na allegro, bądź na promocji.


A Wy co sądzicie o wodach termalnych ? Używacie? Doceniacie jej właściwości? Piszcie. 
Buziaczki, i do następnego. :)





wtorek, 3 czerwca 2014

Kosmetyczne zakupy zrobione w maju.

Witajcie kochane. :) 

Mało czasu znowu ostatnio mam, przez co ostatni post pojawił się miesiąc temu. Zmiany w życiu, oraz organizacja wolnego czasu sprowadza się do leżenia, i odpoczywania. 
Dziś post szybciutki, pokazujący moje zakupy zrobione w maju.
Ja sama osobiście uwielbiam czytać takie posty, wiec zapraszam do oglądania. 


Na promocji w biedronce nie wiele kupiłam, bo aż tylko kilka kosmetyków.  Ostatnio według mnie, biedronka zostaje w tyle, z kosmetykami jakie oferują w gazetkach urodowych. 

Aktywne serum z L'botici kupiłam z czystej ciekawości, na razie nie wypowiem się jak działa, ponieważ takie serum trzeba poużywać dłużej, by stwierdzić czy działa. 


Te maseczki jednorazowe , kupuje co jakiś czas gdy tylko pojawia się w ofercie.  Wszystkie 3 lubię, i z chęcią zakupie normalne opakowania. 

 

  
 Ten błyszczyk z Celi pachnie przepięknie malinami, takim koktajlem malinowym. I co jak co, błyszczyków nie lubię używać.. Ale po ten sięgam non stop. 




Masełko z Perfekty kupiłam po promocyjnej cenie 4.99 w sklepie Społem. Aż żal nie brać, wiec wzięłam mazidełko do nawilżania na lato, w chłodniejsze dni. Zapach przecudny. 




Woda termalna Uriage, to moja jedyna woda termalna jaką stosowałam, ale jestem zachwycona jej działaniem, i nie długo  ukaże się tego produktu recenzja. 

Płyn micelarny z Biedronki, również mój stały bywalec, lubię go za cenę, działanie i dostępność. 


Kiedy w Biedronce zobaczyłam te pędzelki stwierdziłam że muszę je mieć, ale jak się okazało kupiłam je dopiero wtedy kiedy ich cena z 24.99 spadła na 18.99. Wiem ze różnica nie wielka, no ale zawsze jakaś oszczędność. 


Poniżej zdjęcia jak się pędzle prezentują  po wyjęciu z opakowania. 




 Pędzel do rozcierania. 

 Pędzel kabuki, ja używam do bronzera, ale może również służyć do pudru czy różu

 Języczkowy pędzelek do nakładania cieni.

Pędzel do pudru

Całość 




Moja ukochana, najlepsza, najcudowniejsza maska do włosów, która kupiłam całkiem przypadkiem. 
Weszłam do DNC po nasiona na działkę, i coś mnie podkusiło żeby spojrzeć na polkę z produktami do włosów. No i ONA stała tam sama, ostatnia jedyna. W cenie 11.99 , wiec jak mogłam jej nie wziąć :) 





Masełko z Bielendy wcenie 3.99 w Biedronce.



I to koniec moich zakupów kosmetycznych. W ostatnim czasie z kosmetyków kupuje mało, a sukcesywnie zużywam moje zapasy.  

Na tym kończę swoje wywody, zapraszam Was na kolejne posty, w których będzie niespodzianka dla Was. 

Buziaczki..

Ps. Jesteście ciekawe których z tych kosmetyków?  Piszcie :)) 


+ Blog od dziś będzie przechodził remont gruntowny, na pewno potrwa to kilka dni. Wszystko musi być idealnie, także już nie długo dla Was niespodzianka z nowym tłem :

czwartek, 1 maja 2014

Farmona mus do ciała brzoskwinia & mango.

Pogoda za oknem coraz ładniejsza, robi się ciepło , co skutkuje odkryciem naszego pięknego kobiecego ciała. Gdy za oknem gorąco, nie chce nakładać się na ciało balsamów, o tłustej konsystencji. Dlatego dziś zapraszam na recenzję musu do ciała który jest idealny na taką aurę za oknem :)







Producent na opakowaniu napisał '' Owocowa rozkosz , która zniewala zmysły i ciało'' , i rzeczywiście tak jest. Zapach przypomina mi ciepłe, beztroskie wakacje na piaszczystej plaży, gdzie obok leżą połówki mango oraz brzoskwini. Urzekający zapach , który długo utrzymuje się na ciele. 

Konsystencja musu jest budyniowa, jednak wchłania się błyskawicznie, pozostawiając delikatną mgiełkę nawilżenia. 
Nawilża ciało, na dłużej niż od kąpieli do kąpieli. Zauważyłam również że poprawia koloryt skóry, przez co skóra staje się piękniejsza oraz super gładka. 

Opakowanie jest praktyczne, gdy otwieramy produkt mokrymi rękami, wiele razy tak robiłam i nigdy nie wypadło mi z rak. Jestem pod wrażeniem również szaty graficznej, ponieważ Farmona zmieniła ją na przyjaźniejszą dla oka. 


Podsumowując polecam ten mus, dla osób które cenią gdy mazidło do nawilżania ciała bosko pachnie, oraz szybko się wchłania 

A czy Wy znacie ten produkt? Co o nim sądzicie?

Pozdrawiam i życzę Wam cudownej Majówki :)

Garnier , Płyn micelarny 3w1

Pewnie każda z Was słyszała, a nawet testowała nowość od Garniera, która od jakiegoś czasu kusi wieloma aspektami . Dlatego dziś i ja wyrażę o nim swoją opinię, która nie jest do końca .... a zresztą zapraszam do dalszej lektury.





Płyn zamknięty jest w przezroczystej buteleczce o pojemności 400 ml. Ładny oraz estetyczny wygląd opakowania sam z siebie kusi aby przetestować ten kosmetyk. 
Produkt bezzapachowy, wiec na pewno idealny dla osób które lubią gdy płyn do demakijażu jest bez form zapachowych.
Na pierwszy rzut oka , wygląda jak woda, nie pachnie, nie zawiera drobinek, no ale własnie o to chodzi w tym płynie. Dzięki temu nadaje się dla wrażliwców bo nie podrażnia.

Otwór buteleczki perfekcyjnie dozuje ilość wylewania na wacik, nic się nie wylewa  a to duży plus przy dużej pojemności produktu.






Samo działanie jest tutaj najważniejszym aspektem, bo co nam z pięknej buteleczki która ładnie się prezentuje na toaletce.  I tutaj zaczynają się schody, bo w moim przypadku odczucia są mieszane. 
Codziennie wykonuje taki sam makijaż, podkład, puder,bronzer, kreska oraz tusz!  I ten płyn jednego dnia zmywał makijaż idealnie, a już drugiego musiałam pocierać i wylewać większa ilość na wacik. 
Nie wiem od czego to zależne, gdyż codziennie nakładałam te same kosmetyki, a działanie płynu było inne niz w dniu kiedy zmywał wszystko od razu. 

Oprócz zmywania, ma jeszcze jedną zaletę , a mianowicie sprawdza się w roli toniku. Nie pozostawia tłustej warstwy na twarzy, nie czuć ściągniętej skóry oraz nie powoduje zaczerwienień. 
Płyn swoim działaniem jest porównywalny do Biodermy. 


Podsumowując moją opinię, jestem z niego zadowolona z tych dni w których zmywał perfekcyjnie makijaż , a co do tych drugich dni to przetestuję drugie opakowanie by stwierdzić jak zachowuje się kolejne opakowanie. 

A Wy co sądzicie na temat tego płynu? Stosowałyście? Jestem ciekawa jak u Was się spisał.


Na tym kończę, przesyłam pozdrowienia z Mazur. :) 



wtorek, 29 kwietnia 2014

Kosmetyczni ulubieńcy Kwietnia 2014 :)

Witajcie, dziś na szybko pościk na temat moich skromnych ulubieńców miesiąca Kwietnia. 

Nie mam ich dużo, ze względu na to że wciąż poszukuje nowych kosmetyków dla mojej cery która się diametralnie zmieniła podczas choroby, i ciężko mi trafić z takim kosmetykiem by został moim ulubieńcem.

Na pierwszy ogień kolorówka. 




  • Tusz z Lovely ulubieniec od dawna, choć nie dawno do niego znowu powróciłam, dziś nadal świetnie pogrubia i wydłuża rzęsy :)
  • Puder Synergen, doskonale spełnia swoje zadanie od lat u mnie, i chyba juz na stałe z nim zostanę :)
  • Cień z MIYO nr. 07 chocolate używam w załamanie, oraz do brwi. Cudna pigmentacja, i utrzymuje się bez rzadnych poprawek cały dzień .
  • Cien My  Secret nr. 101 pearl touch, jako rozświetlacz pod łuk brwiowy oraz kości policzkowe. 
  • Pomadka z Wibo eliksir nr. 03 , przepiękna fuksja na wiosnę ożywia twarz oraz każdą stylizację. 
  • oraz Eyeliner z Mybelline, ulubieniec cały czas,od kąd zakupiłam, dobra pigmentacja, i wytrwałość na oku cały dzień. 

Z pielęgnacji wybrałam tylko krem do twarzy, ponieważ nadal działa cuda na mojej twarzy, choć więcej powiem na jego temat w rozszerzonej recenzji /dopiski do poprzedniej którą robiłam w 2013 roku. Zdradzę tylko że ten krem pomaga z wielkim problem jaki posiadam, suchość, mocna suchość twarzy, i on sobie z tym radzi. Na prawdę uwielbiam ten krem. 




Oprócz tych  kosmetyków, używam wielu innych które jednak nie spełniły swoich funkcji by dać im miano ulubieńców. Mam nadzieję jednak iż w maju pojawi się więcej ulubieńców, bo testuje dużo nowości.

A jak u Was z ulubieńcami? 

Pozdrawiam z słonecznych Mazur. 


Ps. Zaktualizowałam zakładkę wymiany, może ktoś na coś się skusi :) 

Buziaki 

czwartek, 17 kwietnia 2014

Powracam... Kilka słów wyjaśnienien, dlaczego mnie nie było.

Witajcie. Na moim blogu zapadła kilku miesięczna cisza, i dziś w końcu się zebrałam by napisać Wam dlaczego mnie tutaj nie było. 
Zwaliło mi się kilka spraw na głowę, mieszkalnych.. ale i najważniejszych... czyli zdrowotnych.
Na blogu chyba nie raz Wam pisałam że lecą mi włosy, i ogólnie nie posiadam sił, bladość oraz ziemista cera przyprawiała mnie o niechęć do niczego  a do najważniejszej sprawy makijażu. 

Wiec tak czas mijał, ja nie zdawałam sobie sprawy co się dzieje z moim stanem zdrowia, zaangażowana w sprawy życiowe odłożyłam badania na dalszy plan.   
Ale któregoś dnia na prawdę źle się czułam, i mama moja poszła ze mną na wykonanie podstawowych badan, ponieważ podejrzewam sama u siebie anemie, byłam pewna że to tylko zwykła anemia.. 


Wykonałam badania, za tydz. poszłam na odczyt wyników do lekarza, i ... diagnoza mnie zwaliła z nóg. Nadczynność tarczycy usłyszałam. - No ale jak, kiedy ta choroba pojawia się dziedzicznie, a u mnie nikt na nią nie chorował. 
Niestety, choroba nie wybiera, a ja przynajmniej wiedziałam czemu moje stany emocjonalne zmieniają się z minuty, dlaczego chudnę w trybie przyspieszonym.. 

Wiem że niedoczynność tarczycy to choroba z którą wielu ludzi w naszym kraju żyje, jednak ja sama nie spodziewałam się że mogę ją mieć., że przez nią schudnę 35 kg, i wyleci około 40 % włosów na głowie.. 
załamałam się, zapisałam się do endokrynologa, jednak na wizytę czekam aż do 2 czerwca, taki czas oczekiwania na NFZ, a prywatnie też nie idzie się dobić w moim mieście.. Jednak zmieniłam dietę, więcej warzyw i nabiału, jak pisało w przypadłości mojej choroby.  Włosy na szczęście nie wypadają, czasem jakieś 10, ewentualnie 20 po rozczesaniu loków, ale ..... niestety.. są cienkie. 
A dla każdej włosomaniaczki to duży ból, dla mnie również. 

Najgorsze objawy w związku z tą choroba to dla mnie najpierw urodowe :
  • .wypadanie włosów
  • bladość skóry
  • łamliwość paznokci 
  • suchość skóry
  • często zdarzające się wypryski ( sygnalizując że poziom jodu w mojej tarczycy podniósł się )
 Teraz inne :

  •  zmienność nastrojów
  • senność
  •  częste łapanie doła z byle powodu
  • zmienne nastawienie do życia
  • brak siły..

Ale nauczyłam się już z tym żyć, teraz wizyta u lekarza i wszystko się u normuję.
 Dlatego już od dziś wracam na bloga pełną parą, i obiecuje więcej rozszerzonych postów na każdy temat. 

Nie długo pojawi się sonda z boku, i proszę Was o odpowiedzi o czym chciały byście poczytać na blogu w najbliższych postach.

Na tym kończę , i na dole przedstawiam Wam siebie , najnowsze zdjęcie.




Buziaczki :****

czwartek, 20 lutego 2014

Niedługo wracam...

Już nie długo powracam na bloga, wytłumaczę Wam czemu mnie nie było, i co się działo... I za nieobecność przepraszam, i na nowe posty zapraszam. :) 

Zdjęcie z wczoraj :) Buziaczki